Przed chwila w wannie przeczytalam cos ciekawego. ( owszem jest juz kolo
24, ale ostatnio zagubilam po drodze dwie potrzeby- snu i jedzenia).
A powracajac do tego, co przecztalam. Oczywiscie na tapecie nadal 188
dni i nocy. Duzo pisza tam o filozofii i Bogu. Kwestia Boga albo i boga
jak kto woli zwykle kojarzy mi sie z Toba. Moze dlatego, ze jestes
jedyna znana mi osoba, ktora wierzy i praktykuje, a moze dlatego, ze
jestes najblizsza mi osoba, ktora wierzy i praktykuje? W ksiazce kwestia
boga przedstawiona jest w sposob nastepujacy
". Ludzie wierzący w boga wierzą także w to, że wszystko odbywa się
według pewnego bożego planu. Oznacza to nic innego, jak pełną i ustaloną
z góry determinację. Jeśli tak jest w rzeczywistości i faktycznie
wszystko odbywa się według planu boga, to nie ma w tej konstrukcji
zupełnie miejsca na wolną wolę! Podporządkowanie się czyjemuś z góry
ustalonemu planowi wyklucza przecież wolność. Wtedy Norbert otworzył
(ale tym razem już tylko dla siebie) drugą puszkę piwa i zaczął
filozofować. Dowiedziałem się natychmiast, że "pojmuję boga jak naiwne i
niedouczone dziecko przed pierwszą komunią". Bóg to nie jest jakiś
starzec z siwą brodą, który kiedyś wszystko zaplanował, łącznie z
tsunami, i teraz przygląda się z góry, obserwując, co z tego wynika.
Niektórym grozi palcem, a niektórych głaszcze dobrotliwie po głowie.
Takiego boga nie ma i nigdy nie było. "Bóg to nic innego - zdaniem
Norberta - niż stwórca «materii uduchowionej"" niemającej nic
wspólnego z materią ożywioną". Dlatego na przykład ewolucja nie jest
sprzeczna z kreacjonizmem. Zdaniem Norberta bóg był potrzebny tylko po
to, aby obdarzyć człowieka godnością. To, czy człowiek pochodzi od
małpy, czy został stworzony w jednorazowym akcie działania w swojej
obecnej postaci, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Ważne jest tylko
to, co zdarzyło się na końcu ewolucji lub dajmy na to "stworzenia":
spłynięcie godności na człowieka. Tego, że człowiek ma godność, nie
podważa żaden heretyk i także nikt nie potrafi wyjaśnić, skąd się owa
godność wzięła. I to jest najważniejsze. To także uzasadnia istnienie
jakiegoś "inteligentnego projektu". Cała reszta to jedynie wytwór
religii. Ale nie boga. Bóg nie potrzebuje ani żadnej religii, ani
żadnego kościoła. To ludzie ich potrzebują. Bo są zagubieni, chcą
drogowskazów i wyraźnego rozróżnienia pomiędzy tym, co dobre, a co złe.
Ale chcą tego właśnie dzięki godności. A godność to przede wszystkim
prawo wyboru i wolna wola - żeby zabijać, ale także żeby ratować się
nawzajem, poświęcając przy tym swoje życie..."
Czy moze byc bardziej ludzka wizja boga vel Boga? koniecznie bedziemy
musieli o tym porozmawiac jak wrocisz:*
sobota, 23 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz