sobota, 23 października 2010

. 2010-03-14

Mam nadzieje, ze juz nic nie wymyslisz, bo dzisiaj zarezerowalam spanie
w gdyni- sam mowiles, ze jest ladniejsza i morze ma, wiec zdecydowalam
sie na nia zamiast na gdansk:) Jutro o 13.50 powinnam byc w gdyni, o 15
zaczyna sie doba "hotelowa" wiec wypije kawe i zajme mieszkanie.
Zima wrocila po calosci, takze i snieg uda ci sie pewnie jeszcze
zobaczyc. ( oby tylko pociagi w miare normalnie jezdzily). To moj
ostatni wieczor w B.- leze sobie wlasnie w przydzielonym na
wlasnosc pokoju i delektuje sie urlopem.
JAkos mi sie nie chce wierzyc, ze juz wracasz...a moze nadal wole sie
nie nastawiac? Ech z kazdym dniem bardziej nie lubie Twojej pracy.
Lezalam sobie dzisiaj na lozku w Toruniu i probowalam wyobrazic jak to
bedzie, jak juz wrocisz. I nie wychodzi mi. Twoj powrot wydaje mi sie
tak nierealny, ze az strach. Za to co raz bardziej zazdroszcze tym
wszystkim, ktorzy maja swoja polowke przy sobie, zyja normalnie, razem
smaza jajecznice...Tesknie

odp. :) 2010-03-12

Dnia 12-03-2010 o godz. 16:52 XXXXXnapisał(a):
> Jestem smutny bo pewnie sie zdenerwowalas ta zmiana lotow. Jesli nie
> przyjedziesz bede bardzo bardzo bardzo smutny, ale zrozumiem... :(:(:(
>
>


tak po krotce to pierdol sie.

czekajac na Godota 2010-03-11

Znasz taka ksiazke? Dwaj żebracy, Vladimir i Estragon, czekają na Godota
na jednej z wiejskich dróg. Czekając na tę zagadkową postać, która
zresztą nigdy nie nadejdzie, starają się zabić czas. Najpierw się kłócą,
później rozmawiają na rożne błahe tematy, zupełnie bez znaczenia,
wtrącając tu i tam powiedzenia albo cytaty biblijne. Starają się zabić
pustkę ich egzystencji. Estragon, w obliczu tego niekończącego się
czekania, proponuje się zabić. Ale nie mając sznura, Vladimir proponuje
raczej poczekać na słynnego Godota, bohatera oczekiwanego jako zbawcę.
Sztuka absurdu stworzona przez Becketta...
Czekanie na marynarza- sztuka absurdu stworzona przez zycie...

Czekam.

gdy zapada zmierzch 2010-03-08

To przychodzi falami...Leze, slucham muzyki i nagle zaczynaja naplywac
wspomnienia. Plawie sie w nich do czasu, kiedy pojawia sie uczucie
narastajacej paniki. To troche jak z moja astma- nie wiadomo skad, nie
wiadomo dlaczego, a boli tak bardzo. W glowie mam rozne dziwne mysli,
nagle narasta we mnie przekonanie, ze do mnie nie wrocisz. Ze juz nie
zobacze Twojego kochanego usmiechu, ze stwierdzisz, ze nasz zwiazek byl
pomylka. To chore, ale towarzyszy temu tak cholerny strach, ze nie
potrafie wowczas racjonalnie myslec. Dobra chwila musi minac, nim sie z
tego otrzasne, nim wroci swiadomosc...
Ale to pewnie tylko skutek uboczny tesknoty. Duzo o niej ostatnio mysle.
Czy wiesz, ze psychologowie wyrozniaja kilka faz przezywania straty?
Mysle, ze ktos powinien przeanalizowac etapy rozstania- sa bardzo
podobne.
I FAZA: Wstrząs,odrętwienie, niemożność wyrażenia uczuć - dysocjacja
myśli i uczuć niedowierzanie- to jak pierwsze dni po rozstaniu-
zwlaszcza to niedowierzanie i nieumiejetnosc wyrazenia tego, co sie
czuje. Jeszcze nie odczuwa sie braku, jeszcze nie do konca rozumie sie,
co sie stalo.
II FAZA: Protest- szukanie alternatywnego rozwiązania w miejsce
realności- w tym wypadku mamy gniew, protest, pretensje, zal, nie
potrafimy pogodzic sie z samotnoscia, tu pojawiaja sie pierwsze klotnie,
pierwsze znaczace oznaki samotnosci.
III FAZA: Dezorganizacja- to faza kiedy probuje sie jakos posklejac
samodzielnie to zycie do kupy. Faza chyba najtrudniejsza psychicznie- to
tu pojawiaja sie te wszystkie depresje, dolki, najwiekszy bol i to
cholerne poczucie, ze niczego nie mozna zmienic, ze trzeba sie z tym
pogodzic. Nie ma juz sily na gniew i pretensje- zostaje tylko uczucie
pustki...
V FAZA: Reorganizacja - stopniowe powracanie do normy- faza
najtrudniejsza dla zwiazku, im przychodzi pozniej tym lepiej. To faza,
ktora miales na mysli, kiedy twierdziles, ze po pewnym czasie bedzie mi
bez roznicy czy wrocisz po 4 czy po 6 mc. Dlaczego najtrudniejsza? Bo
wylacza uczucia. Moze to okrutne, ale chyba tak dziala ludzka psychika,
ze po pewnym czasie akceptuje sie stan rzeczy takim, jaki jest powoli
spychajac go gdzies do podswiadomosci. Wlasnie niedawno zlapalam te
faze. Juz nie mam sily odliczac, nie mam sily myslenia o tym wszystkim,
po prostu akceptuje to tak jak jest. Odczuwam juz tylko jedno wielkie
zmeczenie tym stanem rzeczy.
Nie mysl sobie, ze cie nie kocham czy cos podobnego. Bynajmniej nie
uwolnisz sie ode mnie tak szybko.
Po prostu ciekawie zmienialo sie moje podejscie do tematu przez te kilka
miesiecy. Wiem teraz tylko jedno- nigdy, przenigdy, nie puszcze Cie na 6
mc. Wlasnie dlatego, ze byloby mi to obojetne kiedy wrocisz. Obojetnosc
zabija milosc. Nie mozna za dlugo zyc wspomnieniami. I niewazne co
mowilam, nie puszcze i koniec i jesli bede musiala postawic Cie przed
wyborem ja czy morze to postawie, bo 4 mc to juz za dlugo, a co dopiero
6...
Jeszcze tylko 5 dni. Oby. W koncu nawet nadzieja kiedys umiera...

Kocham Cie tak bardzo...:*

slow kilka 2010-03-06

Przed chwila w wannie przeczytalam cos ciekawego. ( owszem jest juz kolo
24, ale ostatnio zagubilam po drodze dwie potrzeby- snu i jedzenia).
A powracajac do tego, co przecztalam. Oczywiscie na tapecie nadal 188
dni i nocy. Duzo pisza tam o filozofii i Bogu. Kwestia Boga albo i boga
jak kto woli zwykle kojarzy mi sie z Toba. Moze dlatego, ze jestes
jedyna znana mi osoba, ktora wierzy i praktykuje, a moze dlatego, ze
jestes najblizsza mi osoba, ktora wierzy i praktykuje? W ksiazce kwestia
boga przedstawiona jest w sposob nastepujacy

". Ludzie wierzący w boga wierzą także w to, że wszystko odbywa się
według pewnego bożego planu. Oznacza to nic innego, jak pełną i ustaloną
z góry determinację. Jeśli tak jest w rzeczywistości i faktycznie
wszystko odbywa się według planu boga, to nie ma w tej konstrukcji
zupełnie miejsca na wolną wolę! Podporządkowanie się czyjemuś z góry
ustalonemu planowi wyklucza przecież wolność. Wtedy Norbert otworzył
(ale tym razem już tylko dla siebie) drugą puszkę piwa i zaczął
filozofować. Dowiedziałem się natychmiast, że "pojmuję boga jak naiwne i
niedouczone dziecko przed pierwszą komunią". Bóg to nie jest jakiś
starzec z siwą brodą, który kiedyś wszystko zaplanował, łącznie z
tsunami, i teraz przygląda się z góry, obserwując, co z tego wynika.
Niektórym grozi palcem, a niektórych głaszcze dobrotliwie po głowie.
Takiego boga nie ma i nigdy nie było. "Bóg to nic innego - zdaniem
Norberta - niż stwórca «materii uduchowionej"" niemającej nic
wspólnego z materią ożywioną". Dlatego na przykład ewolucja nie jest
sprzeczna z kreacjonizmem. Zdaniem Norberta bóg był potrzebny tylko po
to, aby obdarzyć człowieka godnością. To, czy człowiek pochodzi od
małpy, czy został stworzony w jednorazowym akcie działania w swojej
obecnej postaci, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Ważne jest tylko
to, co zdarzyło się na końcu ewolucji lub dajmy na to "stworzenia":
spłynięcie godności na człowieka. Tego, że człowiek ma godność, nie
podważa żaden heretyk i także nikt nie potrafi wyjaśnić, skąd się owa
godność wzięła. I to jest najważniejsze. To także uzasadnia istnienie
jakiegoś "inteligentnego projektu". Cała reszta to jedynie wytwór
religii. Ale nie boga. Bóg nie potrzebuje ani żadnej religii, ani
żadnego kościoła. To ludzie ich potrzebują. Bo są zagubieni, chcą
drogowskazów i wyraźnego rozróżnienia pomiędzy tym, co dobre, a co złe.
Ale chcą tego właśnie dzięki godności. A godność to przede wszystkim
prawo wyboru i wolna wola - żeby zabijać, ale także żeby ratować się
nawzajem, poświęcając przy tym swoje życie..."

Czy moze byc bardziej ludzka wizja boga vel Boga? koniecznie bedziemy
musieli o tym porozmawiac jak wrocisz:*

(brak tematu)2010-02-23

"Moja mała Amelio, twoje kości nie są ze szkła. Możesz zderzać się z
życiem..."

Chyba czasem wolalabym miec jednak kosci ze szkla. Zyc w jakims
hermetycznym opakowaniu, calkowicie chroniacym od zycia. Piszesz Kotus,
ze niczego nie tracimy. No coz nie moge sie z Toba zgodzic, bo owszem
chwile, ktore przyjdzie nam spedzic ze soba po rejsie beda cudowne, ale
nie oddadza tych, ktore juz minely. Nie mysl, ze sie skraze- taki juz
moj los marynarzowej, ze ciagle sama, ciagle z nosem w marinetrafficu,
ciagle zabijajaca czas wolny. Tylko sa takie dni, kiedy jedyne o czym
marze, to zeby mnie ktos przytulil. W takich chwilach jak te, nie chce
sluchac, ze juz niedlugo, ze robisz to dla nas, ze...
Nie chce sluchac pocieszania, zdroworozsadkowych argumentow, i hasel
motywujaco wspierajacych. Chce zebys mnie objal i milczal. Chce moc
pomyslec: trwaj chwilo- jestes piekna!

Chcialabym wylaczyc funkcje myslenia. Chcialabym nie czuc kazdej z
mozolem mijajacej minuty. Nie potrafie. Moge nie liczyc, nie zastanawiac
sie ile to jeszcze dni minie, ale nie potrafie przestac myslec. Zyje
wspomnieniami, chwilami zakodowanymi gdzies w zakamarkach duszy. Nie
chce cieszyc sie z tego, ze w koncu uslysze Twoj glos. Chce zebys juz
wrocil. Chce w pelni egoistycznie czerpac przyjemnosc z tego, ze Cie mam.

Kurwa!

Takie piekne polskie wykrzyknienie- wyraza wiecej niz tysiac slow.
Cztery miesiace to zdecydowanie za dlugo jak dla mnie. Wykorzystalam juz
wszystkie mozliwe pomysly i strategie na zycie bez Ciebie. Zaczynam byc
sfrustrowana z byle powodu, byle pierdola wyprowadza mnie z rownowagi i
to do tego stopnia, ze najchetniej siadlabym i zaczela ryczec. Chyba
skonczyly mi sie kochanie zapasy optymizmu- i tylko jak tu przetrwac
jeszcze miesiac?:(

Tesknie tak bardzo...

A.

tesknosc zawrotna przybliza nas. 2010-02-21

Karpacz zima potrafi zapierac dech w piersiach i to niekoniecznie z
powodu zmeczenia. Poszlam sobie dzisiaj sama troche polazic. Wyobrazalam
sobie o ile przyjemniejszy bylby to wyjazd gdybym mogla trzymac Cie za
reke, dzielic z Toba radosc, jaka daja piekne widoki i slonce odbijajace
sie od sniegu. O ile smaczniejsza bylaby goraca czekolada pita w uroczej
cukierni, oscypek zjadany na cieplo czy grzaniec pity po
wielkilometrowej wycieczce pod gore. O ile weselsze byloby lepienie
balwana o 1 w nocy czy robienie orla w zamarznietym sniegu. Szczegolnie
gdybysmy brali potem wspolnie goracy prysznic. Chlonelam te wszystkie
wrazenia jak gabka, by moc Ci o tym pozniej opowiedziec. Tylko czy to
bedzie to samo?
Tak sobie mysle- coz Ci kochany po tych podrozach, skoro nie mozesz
dzielic tej radosci ze mna? Mijajac stok gorski myslalam, ze kiedys
koniecznie chce sie nauczyc jezdzic na nartach, siedzac pod swiatynia
Wang caly swiat mialam u stop, a i tak jedyne czego pragnelam, to moc
szeptac Ci do ucha o tym, co mnie w tym widoku urzeklo najbardziej. Czy
widzac krokodyle nie myslales o tym, ze chcialbys zobaczyc moja
zachwycona mine tu i teraz? Czy uwieczniajac kolejne zachody slonca
czujesz ze te chwile ponad wszystko chcialbys dzielic ze mna? Czy kiedy
patrzysz w niebo pelne gwiazd masz przed oczami obrazek, na ktorym mnie
obejmujesz i nazywasz kolejne z nich?
Jak bardzo cie kocham, tak bardzo chcialabym zyc normalnie. Boje sie
tych wszystkich waznych chwil, ktorych nie uda nam sie juz odzyskac.
Emocji, wydarzen, ktore stana sie przeszloscia nim wrocisz...Czy uda nam
sie je kiedys nadrobic? Czy znajdziemy czas by nauczyc sie razem jezdzic
na nartach, zobaczyc na zywo krokodyle, o 1 w nocy lepic balwana,
ogladac miliony gwiazd i siedziec na takiej lawce, by swiat lezal nam u
stop?

Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,
Tęskność zawrotna przybliża nas.
Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwóch planet,
Cudnie spokrewnią się ciała nam.
Jest już za późno!
Nie jest za późno!
eszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę
Z oknem na rzekę lub też na park;
Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;
Schodzić będziemy codziennie w świat.
Jest już za późno...
Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,
Siebie zachwycić i wszystko w krąg.
Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć,
Lecz nam się uda zachwycić go
Jest już za późno...

Jedyne czego dzis pragne to wtulic sie w Twoje ramiona i wsluchac w
puszczana przez Ciebie muzyke. Niczego wiecej nie pragne ponad Twoja
obecnosc.

Tylko badz
bo wtedy wszystko ma sens...

A.

becouse i love you 2010-02-17

Kupilam bukiet zoltych tulipanow, bo wiem, ze gdybys byl, na pewno
wlasnie takie kwiaty bys mi dzisiaj podarowal.

Jak dla mnie, nasza rocznica wypada w dniu dzisiejszym, bo juz po
pierwszym pocalunku wiedzialam ze przepadlam. A moze nawet wczesniej?
Moze juz w chwili, w ktorej saczac piwo opowiadales mi o Weronice?
Tęsknie za Toba Kochanie juz tak bardzo... 17 lutego 2009 jednym
pocałunkiem skradles mi i serce i dusze. Czesto mysle o tym, co nas
spotkalo. PRZEZNACZENIE czy zwykly przypadek? Ale czy to naprawde
mozliwe by tyle "przypadkow" naraz mialo miejsce? Bo w koncu to byl moj
"debiut" w XYZi, a i nie mam w zwyczaju dosiadac sie do obcych
ludzi. No i te moje pamietne slowa "dzisiaj sie zakocham- moje
zycie stanie sie latwiejsze..."


Od poczatku mnie zaskakiwales. Od chwili, w ktorej uslyszalam, ze jestes
marynarzem, przez pytanie czy chce miec dzieci, nagly pocalunek pod
blokiem, po oswiadczyny w pewna wiosenna noc. Posiadasz zmysl
niespodzianki:) Jestes jedna, wielka niespodziewana w moim zyciu i
jdnoczesnie jedyna pewnoscia mojego zycia. Chcialabym ten dzien spedzic
dzis z Toba. Moc w sposob specjalny uczcic fakt, ze jednak nam sie
udalo. Ze byles dla mnie wystarczajaco wyrozumialy, cierpliwy i
nauczyles swojej milosci. Pierwszy rok za nami, kolejne lata przed nami.
Nie wiem, co przyniesie los. Ile jeszcze dlugich rejsow nas czeka. Ile
razy bede plakac i przeklinac Twoj zawod. Wiem, ze dla Ciebie jestem
gotowa na wszystkie poswiecenia. Bo rok temu, jednym pocalunkiem
uczyniles mnie swoja.
Dziekuje Ci za to.

A.

o tesknocie slow kilka 2010-02-16

Na kilka dni
Cały świat oszaleje
Na punkcie czerwonych serduszek
I pocałunków na ulicy

Napisałabym miłosny liścik
Tylko mi jakoś nie po drodze
Do pocałunków na odległość

Wróć już a miesiąc cały
Będzie świętego Walentego
Bez nazw, bez dat, bez głupich serduszek z czekolady

Prawdziwa miłość jest
Jeśli czekam jak każdego dnia
Słucham szant i uczę się na pamięć
Widoku twego ze zdjęć
Żeby nie pominąć żadnego szczegółu.

Napisałabym miłosny wierszyk
O sercu stęsknionym
I o czekaniu ciągłym
O jutrzejszym spotkaniu
Ale może lepiej
Zwyczajnie to przeżyjmy.


Wiersz kolezanki "po fachu". Nie potrafie pisac wierszy, ale ten powstal
specjalnie dla czekajach marynarzowych. Zeby mogly wyrazic swa milosc.
wiec wyrazam najmocniej jak moge:*

bo nie tylko w walentynki nalezy mowic o milosci 2010-02-15

"Pozostanę tu przy Tobie, dopóki przychodzić będziesz na brzeg tej
rzeki. A gdy pójdziesz spać, ułożę się do snu u drzwi twojego pokoju. A
kiedy odjedziesz, podążę twoim śladem. Aż powiesz mi: Zostaw mnie!, a
wtedy odejdę. Ale do końca moich dni nie przestanę Cię kochać."


Tak po prostu.
A.

krotka chwila i wracasz 2010-02-13/14

"Kocham Cię tak, jak swoje przestworza
Pokochał wiatr, a jednak, o Morzu,
Nie wiem, czy miłość to też, czy zew?"


"Piosenka dla mojej dziewczyny"...potrafie sluchac jej godzinami,
zastanawiam się wtedy co czujesz, kiedy jestes gdzies tam, daleko. Co
czuje moj ukochany mezczyzna zyjac tyle miesiecy z dala od tego, co dla
Niego wazne. I dochodze do do wniosku, ze chyba nigdy tego nie pojme.

"Morze i wiatr, na dobre i na złe,
Przez wiele lat szukałem, znalazłem.
Miła, błagam, nie zrozum mnie źle"

Probuje to przezyc, przetrwac, pokonac, ale zrozumiec nie zdolam nigdy.
Zyje juz Twoim powrotem, tym, ze jeszcze tylko troche i znow bedziemy
razem. Ze jeszcze tylko kilka samotnych niedziel i znow bedziemy razem.

Miesięcy sześć we dwoje znów w domu,
Mówisz, że mnie nie oddasz nikomu,
Więcej nic nie zabierze Ci mnie.


Czesto wspominam, jak lezelismy sobie w lozku pozwalajac
czasowi plynac gdzies obok nas. Kiedy nikt i nic poza nami sie nie
liczylo. Jak ja uwielbiam chwile, ktore wykradlismy Twojej pracy, mojej
szkole i calemu swiatu. Wiem, ze kazdy dzien przybliza cie do mnie,
kazdy dzien to o dzien rozlaki mniej, tylko tak duzo ich jeszcze
zostalo...tesknie kochany:*:*:

jeszcze troche 2010-02-09

Skarbie:*



Jestem juz z Toba, w kazdej sekundzie moje mysli sa przy Tobie. Z
wielkim usmiechem skreslam kolejne dni dzielace nas od siebie. Nie
potrafie opisac Ci tego, co czuje- nikt nie wymyslil okreslen na taka
platanine emocji, radosci, obawy, tesknoty, podniecenia. Normalnie nie
wiem jak wytrzymam ostatnie dni, chyba spac w ogole sie oducze;) Albo
raczej na odwrot- bede poic sie melisa zeby nie podskakiwac caly czas z
radosci:) Wracasz, w koncu wracasz...I znow usmiech mimowolnie wpelza mi
na twarz jak sobie o tym pomysle. Juz widze Twoj usmiech i te rozlozone
ramiona, juz czuje na sobie te wszystkie pocalunki i wedrowke
stesknionych dloni. Oj za dlugie to byly miesiace. I nikt mi nie wmowi
ze zlecialy szybko, skoro ja mam w pamieci kazdy zmordowany dzien, kazda
na sile wypelniona wolna chwile -byleby tylko nie myslec. A teraz
zostalo tylko ok 27 dni i bedziesz znowu moj i tylko moj. Jak ja sie
ciesze... I niech po stokroc przeklety bedzie czlowiek ktory wymyslil
zawod marynarza, za te smutki i cierpienia, za ta tesknote i lzy wylane
w poduszke, za samotne swieta i rocznice...

No wlasnie dzis mija rok od kiedy sie znamy, najtrudniejszy a zarazem
najbogatszy i najszczesliwszy rok mojego zycia. Rok, ktory przyniosl mi
mnostwo nieznanych uczuc, niepojetych emocji, mnostwo frustracji i
bezsilnosci, ale tez najcudowniejszego, najbardziej cierpliwego i
najkochanszego mezczyzne. Mojego mezczyzne. Gdybym miala dokonac
podsumowania, to uzylabym slowa bogactwo. Bo w ciagu tego roku dostalam
wiecej niz moglabym kiedykolwiek sie spodziewac. Dostalam mnostwo
milosci, najpiekniejsze oswiadczyny na swiecie i najtrudniejsze
pozegnanie. I to wszystko sklada sie na moj skarb- moja milosc do
Ciebie:*

Bo najbardziej na swiecie lubie cie kochac...
A.

Twoje serce do zycia wystarczy 2010-02-08

Nie chce wiecej, tylko wroc, brakuje mi Twojej bliskosci...w tych malych
szarych codziennych sprawach, w zlosci na niemilego sprzedawce, w
smutku, w strachu przed pajakiem wiszacym w rogu, w usmiechu poslanym
gdzies w przestrzen. I nawet nie mam z kim isc do empiku...
Jutro minie rok jak sie poznalismy, to juz rok jak pewien cholerny
marynarz zaczal gadac o iphonach...Juz rok jak dostalam wiadomosc
"jestem ciekaw czym dzisiaj karmi sie twa dusza"...najbardziej ckliwi
tekst jaki w zyciu przeczytalam;)ale fakt, ze marynarz, to nawet ckliwe
teksty mu uszly...;)ech, jak ja juz bardzo za Toba tesknie...


A.

:* 2010-02-07

" To przy Salome Nietzsche przestawał byc Bogiem i stawał sie mezczyzna".

Czy wiedzieles ze Nietzsche byl mizoginem? Wyrazal poglady, ze "jesli
niewiasta posiada rozwiniety intelekt, to cos nie jest w porzadku z jej
seksualnoscia". Te same poglady porzucil dla Lou Salome- ubranej w
piekne cialo kobiety o androgenicznej duszy i mozgu- czyli jednej z
najwiekszych feministek przelomu XIX i XX w.

Kontynuje wlasnie lekture Wisniewskiego, 188 dni i nocy- to listy
wymieniane pomiedzy Wisniewskim a Domagalik( redaktorka naczelna znanego
pisma z wyzszej polki dla kobiet). Szalenie intelektualna to ksiazka,
ale przede wszystkim niesamowicie wciagajaca rozmowa feministki i
pisarza uwielbianego przez setki kobiet.

Kupilam ja sobie wczoraj do pociagu i oderwac sie teraz nie moge:) Ale
poki co moge sobie na to pozwolic, bo po pierwsze kazales mi sie nie
martwic niczym:) a po drugie zdalam wczoraj ostatni egzamin, konczac tym
samym ostatnia sesje w moim zyciu:D jeszcze tylko jeden semestr, kilka
zjazdow i bede wolna:D

Kotusiu pogubilam sie juz upelnie gdzie jestes teraz wiec jakbys mogl
mi jeszcze raz napisac czy juz plyniesz do Europy, czy nadal okupujesz
poludniowke, to bede wdzieczna:)

Nie potrafie sobie juz znalezc miejsca- non stop krece sie po domu jak
bym miala robaki...Ech, jak ja zniose ten miesiac okropnie dlugii i
okropnie sie ciagnacy...

jes jes jes powtarzajac za Mrcinkiewiczem 2010-01-27


Ok- cholernie niewdzięczne ze mnie stworzenie...Moglabym chociaz udawac,
ze mi przykro, ze wracasz wczesniej...Ale nie umiem- nie umiem nie byc w
tej chwili egoistka i myslec o czyms innym niz fakt, ze w koncu do mnie
wrocisz...Ale moze wlasnie za to mnie kochasz? Za to ze przedkladam
Twoja obecnosc ponad pieniadze? Nie umiem inaczej, za bardzo tesknie za
Twoim uśmiechem...Zresztą u Ciebie w domu sie tym martwia na pewno
przejeli tez moja porcje...
Bo dla mnie poki co nie liczy sie nic ponad fakt, ze jeszcze tylko
miesiac i Cie znow zobacze...Przytule...ech, boska perspektywa:):):):):)


Kocham Cie najmocniej na swiecie:*:*:*:*:*:*

be aware 2010-01-19

Ślub cywilny

Ślub cywilny jest formą zawarcia związku małżeńskiego z punktu widzenia
prawa. To dopiero po ślubie cywilnym nasze małżeństwo jest uznane przez
wszelkiego typu organy administracyjne oraz urzędy. Obecnie
najłatwiejszym rozwiązaniem jest ślub konkordatowy, jednak mimo to wiele
par decyduje się jeszcze na zawarcie małżeństwa w dwóch odrębnych
formach pojednania.

Na wstępie należy zaznaczyć że dziś nie obowiązuje już tzw. rejonizacja
- czyli zawieranie ślubu w najbliżej usytuowanym Urzędzie Stanu
Cywilnego. Zatem tylko od nas zależy wybór Urzędu w którym dokonamy
formalnego usankcjonowania naszego związku małżeńskiego.

Terminy

Pamiętajmy, że do Urzędu Stanu Cywilnego musimy się zgłosić co najmniej
miesiąc i jeden dzień przed planowaną datą ślubu. Z wiadomych względów
konieczna jest obecność obu współmałżonków.

Jeśli chodzi o świadków to powinni się oni pojawić w Urzędzie Stanu
Cywilnego dopiero w dzień ślubu na około 30 minut przed wyznaczoną
godziną zawarcia związku małżeńskiego.

Cel wizyty w Urzędzie Stanu Cywilnego

Warto zwrócić uwagę na ten punkt, ponieważ często współmałżonkowie
udając się do Urzędu Stanu Cywilnego nie są zorientowani, czego
potrzebują, oraz jakie informacje będą od nich wymagane. Pamiętajcie
więc drodzy "młodzi" że celem naszej wizyty jest:

wypełnienie specjalnego, pisemnego zapewnienia o braku jakichkolwiek
przeszkód do zawarcia związku małżeńskiego,
decyzja, jakie nazwiska po ślubie będziecie nosić Wy, oraz Wasze dzieci,
uiszczenie opłaty skarbowej, której wysokość nie przekracza w obecnej
chwili 80 zł.
Dokumenty

W zależności od tego, czy po raz pierwszy bierzemy ślub, czy już kiedyś
któraś ze stron była w związku małżeńskim, do Urzędu Stanu Cywilnego
musimy zabrać odpowiednie dokumenty. Poniżej przedstawiamy wykaz
dokumentów w zależności od naszego obecnego stanu cywilnego:

Jeśli jesteś panną (kawalerem)

dowód osobisty,
skrócony odpis aktu urodzenia.
Jeśli jesteś rozwódką (rozwiedziony)

dowód osobisty,
skrócony odpis aktu urodzenia,
skrócony odpis aktu małżeństwa, z konieczną adnotacją o rozwodzie
Jeśli jesteś wdową (wdowcem)

dowód osobisty,
skrócony odpis aktu urodzenia,
skrócony odpis aktu zgonu poprzedniego małżonka.
Odpisy aktu urodzenia można pobrać tylko w USC właściwym ze względu na
miejsce urodzenia. Istnieje możliwość przesłania odpisu z USC z innego
miasta do urzędu w miejscu zamieszkania przyszłych małżonków. Należy
wystąpić wtedy ze specjalnym wnioskiem w USC, w którym załatwiać
będziemy resztę formalności.

Uroczystość

Uroczystość zawarcia cywilnego związku małżeńskiego trwa około 15 minut.
Polega ona na wygłoszeniu odpowiedniej mowy przez urzędnika, a następnie
na powtórzeniu określonych słów przysięgi przez parę młodą. Znakiem
zawarcia związku jest wzajemne założenie sobie przez "młodych" obrączek,
oraz podpisanie aktu małżeństwa.

Opłata skarbowa w wysokosci 84 zl:)

:*

z miloscia jest jak z gruszka 2010-01-18

bo z miloscia jest jak z gruszka. Jest slodka i ma ksztalt. Sprobuj
zdefiniowac ksztalt gruszki.


Nie mam Twojego talentu pisarskiego, chyba raczej w swoich wypowiedziach
wole uzywac stylu prostego, chlopskiego wrecz odwazylabym sie rzec. Ale
mimo to chcialabym opisac Ci jedno z moich ulubionych wspomnien. Chcesz
je poznac? Wszystko wydarzylo sie w XXXXX na ulicy YYYYYY
(Bo wiesz, zdarza mi sie tam czasem pomieszkiwac z pewnym
przystojniakiem:)Dzien byl zwykly, ot po prostu kolejny nudny wieczor
dla wiekszosci polskich obywateli. Lezalam sobie w lozku wtulona w
mezczyzne, o ktorym Ci juz wspomnialam. Rozmawialismy o nas. O tym, co
przeszlismy w ostatnich miesiacach, o moim zwatpieniu i Jego
wytrwalosci, o tym, jak swoja cierpliwoscia i miloscia zbudowal moje
zaufanie, jak oswajal mnie niczym liska z Malego Ksiecia. Wymienialismy
mysli, spostrzezenia, emocje. Bo musisz wiedziec, ze jak spotkaja sie
dwie osoby z pokaleczonymi duszami to zwykle bardzo duzo czasu
poswiecaja na rozmowe. Pamietam, ze w pewnym momencie mialam juz dosc
sluchania i jedyne o czym marzylam, to zeby znowu sie ze mna kochal,
zeby mnie posiadl, po raz kolejny uczynil swoja. Pamietam tez ze minelo
mnostwo czasu zanim sie zorientowal w moich pragnieniach. Usmiechnal sie
tylko delikatnie i zaczal mnie calowac..(A caluje jak malo kto!) Kiedy
skoczylismy sie kochac opadlam zmeczona na poduszki i zapatrzylam sie w
Jego oczy. I wiesz, nagle ogarnelo mnie cudowne, blogie uczucie, ze oto
odnalazlam swoje miejsce na ziemi. I chociaz dosyc dlugo sie zbieralam,
to wyszeptalam Mu do ucha jedno krotkie "kocham Cie". I zaluje
najbardziej na swiecie, ze nie mialam pod reka aparatu. Mial taka slodko
zdziwiona mine- pelna niedowierzania ale i szczescia naraz. Jak dziecko,
ktore nagle otrzyma prezent o ktorym marzylo od dawna. I ta jego reakcja
tylko utwierdzila mnie w przekonaniu, ze to jest mezczyzna stworzony
wlasnie po to, by moc sluchac mojego "kocham Cie" codziennie. Pomyslisz
sobie pewnie, ok, ale dlaczego akurat to wspomnienie? Hm. Znasz mnie.
Wiesz jak ciezko przychodzi mi mowienie o tym, co czuje- szczegolnie
jesli w gre wchodzi uczucie do mezczyzny. A to jedno przypomina mi, ze
gdzies tam jest Ktos, kto na moje proste "kocham cie" zareagowal
najcudowniej na swiecie. I ze dla Niego bylabym gotowa przeplynac
wszystkie morza wplaw, byleby tylko byc z Nim. Dziwi Cie,ze potrafilam
sie tak zakochac? No coz, mnie sama tez to dziwi, nie podejrzewalam ze
bede potrafila tak po prostu zatracic sie w milosci. Ale moze to
wszystko zalezy od tego aby znalezc odpowiedniego czlowieka? Takiego,
ktoremu w nocy chce sie wyszeptac "kocham Cie" i "jestem tylko Twoja"?
Takiego na ktorego czekaloby sie do konca swiata i o jeden dzien dluzej?
Takiego w koncu, ktory zasluguje na to, by pisac o Nim w mailach, ktore
sam przeczyta:*
A.

na dobranoc 2010-01-18

Zboczyles mnie tym swoim chilloutem. Znalazlam cudny zespol- nazywa się
Nouvelle Vague i jest po prostu genialny- jestem wiecej jak pewna, ze Ci
sie spodoba:):)Nic tylko sie kochac przy tej muzyce:)

Bede wiec przy niej zasypiala, wyobrazajac sobie ze lezysz tuz obok...A
moze nie do konca lezysz, tylko jak sie nade mna pochylasz zaczynajac
delikatnie calowac. Pocalunek bedzie co raz namietniejszy, Twoje dlonie
zaczna bladzic po moim ciele...Krew bedzie szybciej pulsowac w zylach,
ruchy stana sie gwaltowniejsze, bardziej zdecydowane- to juz nie bedzie
pieszczota, tylko powolna droga na szczyt. Zmysly oszolomione iloscia
wrazen zaczna szwankowac, zostanie tylko ped do zaspokojenia, co raz
szybszy i szybszy wynoszacy ponad swiat. Cialo obleje sie fala goraca i
jedyne co pozostanie to cichy szept proszacy o jeszcze...


bo Ciebie nigdy nie bedzie dosc...

A

good day my angel. 2010-01-15

Robaczku:*



Slyszec Twoj glos, Twoj smiech...nie potrafie opisac uczucia, ktore temu
towarzyszy. Podczas wczorajszej wieczornej rozmowy, mialam wrazenie ze
jestes ze mna, ze siedzisz tuz obok. Dzis minely rowno dwa miesiace jak
jestes na statku. Dwa strasznie dlugie i ciezkie miesiace zarowno dla
mnie jak i dla Ciebie. Jedyne o czym marze, to zebys juz wrocil, zebys w
koncu byl ze mna, zebym mogla w spokoju poopowiadac Ci, co dzieje sie w
pracy, zebym mogla zasnac wtulona w Twoje ramiona. Boli. boli mnie serce
i dusza. Boli mnie kazdy fragment ciala, ktorego od tak dawna nie
dotykales. Milion razy powtarzam sobie, ze przeciez pokochalam
marynarza, ze musze czekac cierpliwie. Tylko wiesz, mimo calej mojej
wiary w slusznosc tych slow- one nie dzialaja. Bo ja moge wszystkich
ludzi przekonac, ze tak musi byc, tylko samej siebie nie...Jestem
dzielna. Nawet bardzo. Zanim zaczynam plakac zawsze wczesniej sie
rozlacze...Bo widzisz ja rzadko kiedy jestem zla, czasem tylko tesknota
jest tak silna, ze juz nie moge...A pierwsza zasada marynarzowych brzmi-
nigdy nie placz mu w sluchawke. Nigdy nie mow jak bardzo jest ci ciezko
i zle- bo On, bedac miliony kilometrow od Ciebie i tak nie pomoze, a
tylko sie zdoluje. Wiec nie placze i jakos ogarniam ten moj swiat,
zapychajac w nim kazda wolna sekunde. Zeby tylko czas plynal szybciej...
Podobno przygaslam. Tak mowi tato, po raz milionowy pytajac czy warto.
Nie zrozum tego źle- on po prostu nie lubi kiedy jego dzieci cierpia- a
jesli robia to dobrowolnie, tym trudniej mu to zrozumiec. Zawsze
odpowiadam, ze tak. I moje zdanie sie nie zmieni. Wtedy jak zawsze pyta,
co u Ciebie i gdzie jestes. Ale chyba juz taka rola ojcow...

Przepraszam,za wylane tu smutki. I nie martw sie- przejdzie mi, albo w
koncu sie przyzwyczaje do Twojej nieobecnosci. Jedno z dwoch na pewno.


I wcale nie przygaslam...

Tylko czasem kropla z oczu
Po policzku w dol sie stoczy
I to dziwne drzenie rak.



kocham Cie.
A.

:*:*:*:*:* 2010-01-11

No jak juz wyzbylam sie pokladow zlosci moge sobie spokojnie pisac:)

cudownym zaskoczeniem byla nasza dzisiejsza smsowa konwersacja, nie ma
nic przyjemniejszego, niz tak nagle i calkiem niespodziewanie moc
przeczytac kilka slow" na zywo" od Ciebie. Kiedy zasypialam czulam Twoja
obecnosc, prawie jak bys lezal obok mnie... Tesknie juz niewyobrazalnie.
Jutro mina dwa miesiace od kiedy nie ma Cie ze mna. Juz dwa miesiace.
Jeszcze tylko dwa i pol i wrocisz. Chcialoby sie powiedziec, ale to
zlecialo, tyle ze to nieprawda. Nie ma minuty, w ktorej bym o Tobie nie
myslala, w ktorej bym nie tesknila, w ktorej nie wspominalabym Twojego
dotyku. Wiesz, szczerze mowiac, myslalam, ze bedzie jednak latwiej. Ze
sie przyzwyczaje do Twojej nieobecnosci, a jak wciagne sie w rutyne
zycia, to te cztery miesiace mina mi jak z bicza trzasnal. Niestety
tylko myslalam. Cokolwiek bym nie robila, czy czytam, czy leze, czy
ogladam film myslami jestem przy Tobie. Nie umiem choc na chwile
przestac tesknic. Kiedy zasypiam wspominam nasze wspolne noce, dni,
prysznice, spacery. Twoje pocalunki, dotyk rak i ust na skorze. Nawet
nasze klotnie i sprzeczki wspominam- wszystko, co ma jakikolwiek zwiazek
z Toba.
" mily boje sie Twoich powrotow".
Wiem, to glupie. Ale kiedy w Twoim domu mowi sie o tym, ze znow
wyplyniesz mam ochote krzyczec. Najnormalniej w swiecie nigdzie Cie nie
puszcze. Wiesz, mialam racje, kiedy mowilam, ze to drugi rejs bedzie
najgorszy, bo juz bede wiedziala czym to pachnie. Nie wyobrazam sobie ze
wrocisz tylko na chwile, a potem znow strace Cie na dlugie miesiace.
Pewnie powiesz, ze jeszcze nie zdarzyles wrocic, a ja juz mysle o
ponownym rozstaniu, ale wiesz, latwiej mi pogodzic sie z tym, ze los mi
tylko wypozycza moje szczescie- moge to sobie wowczas na swoj pokrecony
sposob tlumaczyc:)

Wesolych swiat od nas wszytskich. 2009-12-23

Marynarzu:*

Święta są tym wyjątkowym czasem, kiedy bliscy powinni być razem. Czasem
jednak, los tak układa nam drogi, że się to nie udaje. Prezentacja,
którą akurat czytasz jest podarkiem zarówno ode mnie, od mojej rodziny
oraz od przyjaciół, których w to zaangażowałam. Mimo, że nie ma Cię
teraz z nami, wiedz, że jesteś w naszych sercach, wszyscy myślimy o
Tobie i składamy Ci najcudowniejsze, najcieplejsze, pełne miłości
życzenia. Bo tak naprawdę jesteś dziś z nami wszystkimi, jak i my
jesteśmy z Tobą:*

W ten wigilijny wieczór przyjmij od nas najcudowniejsze życzenia, te
małe i te duże. Te składane głośno i szeptane po cichu, te wynikające z
tradycji i płynące z głębi serca.
Życzymy Ci radosnych Świąt pełnych ciepła; by w chwilach refleksji choć
na chwilę zatrzymać się i spostrzec to, czego nie widać w ciągłym biegu
- prostych radości, a blask Gwiazdy Betlejemskiej niech rozświetli
wszystkie drogi Twojego życia
J. i D.

Pomyślnych wiatrów, fal niewielkich żebyś zbyt często nie
spowiadał się jak Ci się żołądek skręci. Zdrowia nielichego( nie złap
trypla portowego). Życia w dostatku i odjazdowego statku. Pozdrowienia w
te Święta życzę Ci ja, K.
Ps. Tęsknię;)

A od nas dużo, dużo zdrowia, wytrwałości w swoich postanowieniach
oczywiście dużo miłości, Kuba dodał dużo seksu i kasiorki, żeby ten
czas mijał Ci jak najszybciej no i czekamy na Twój powrót.
E i K

Z okazji świąt Bożego Narodzenia oraz zbliżającego się wielkimi krokami
Nowego Roku życzymy Ci przede wszystkim spokojnych wód i szybkiego
powrotu do domu. Spełnienia marzeń zarówno w życiu prywatnym jak i
zawodowym. Zdrówka na statku i do zobaczenia jak najszybciej.
K, M i G

Zdrówka, które najważniejsze
Wódki, tej najsmaczniejszej.
Pieniędzy, choć ich zawsze mało
Pogody ducha, której by się chciało
Sztormów mało, by nie wiało.
Marzeń, o które warto walczyć
Radości, którymi warto się dzielić
Przyjaciół z którymi warto być
I nadziei, bez której nie da się żyć.
Wracaj szybko, cały i zdrowy.
-to od mamy

Z okazji nadchodzących świąt życzę Ci dużo zdrowia, spełnienia marzeń,
szybkiego powrotu do domu, stopy wody pod kilem, spokojnych i pomyślnych
wiatrów.
A piratów to olej, niech się inni martwią.
To od taty


Mój Kochany:*
Ja będę życzyć ci skromnie- obyśmy następne święta spędzili już razem:*

z tesknoty pisze sie maile. 2009-12-14

Albert Einstein napisał kiedyś: Miłość niesie ze sobą wielkie szczęście,
o wiele większe od bólu, który przynosi tęsknota.
Ile razy to czytam,zastanawiam się czy kiedykolwiek w życiu przyszło mu
tęsknić za kimś, kogo kochał do szaleństwa. Jest godzina pierwsza w
nocy, a ja nie mogę zasnąć. Za dużo myśli, za dużo emocji, za dużo uczuć
kłębi się w mojej głowie. Złapałam kryzys. I może to dobrze, że dziś nie
rozmawialiśmy, bo chyba bym tego nie zniosła. Dziś po raz pierwszy od
Twojego wyjazdu popłynęły mi łzy. I jak już zaczęły płynąć, to nie
chciały przestać. Tak bardzo za Tobą tęsknię, że wręcz sprawia mi to
fizyczny ból. Ciekawe, co na to by powiedział genialny Einstein. Oglądam
Twoje zdjęcia, widzę Twój uśmiech i niemalże czuję Cię obok...tak bliski
i tak daleki...Gdyby tylko to coś dało, błagałabym wróć. Ale wiem, że
tak musi być. Że muszę być dzielna, że przecież Ty masz gorzej,
że...Wiem kochanie o tym wszystkim, tylko po prostu bardzo mi Ciebie
brakuje. Twojego spokoju, uśmiechu, ciepła, Twojej ręki na moim brzuchu,
Twoich palców splecionych z moimi.


Tak bardzo chce cie już mieć.

trzeci raz 2009-12-03

Co to oznacza, jeśli bez ciebie świat jest niekompletny? - pomyślała. -
Jeśli dwa dni bez ciebie to są dwa poranki bez ciebie, dwa południa i
dwa wieczory bez ciebie, dwa tysiące osiemset osiemdziesiąt minut bez
ciebie; co to oznacza, jeśli ktoś przez czas tak długi nie jest w stanie
wykonać najprostszej czynności użytkowej ani odwrócić myśli od jednego
wyłącznie tematu, czy to nie oznacza, że ten ktoś popadł w obsesję?”

Ciebie nie ma juz dwadziescia trzy dni, trzydzieści trzy tysiace sto
dwadziescia minut bez Ciebie. A ja wciaz zyje, oddycham, chodze. W
umysle wylaczylam funkcje uczuc- inaczej chyba juz dawno bym oszalala.
Myslalam o Tobie w kazdej sekundzie tych trzydziestu kilku tysiecy
minut, o tym jak sie usmiechasz, jak mnie przytulasz, jak brzmi Twoj
glos, jak smakujesz, jak mnie dotykasz. Kazda sekunda wypelniona jest
Toba, ale wiem tez, ze zycie toczy sie dalej. Ze musze chodzic do pracy,
jezdzic do szkoly, spotykac sie z moimi wariatami. Nie moge poddac sie
tesknocie, bo inaczej przegralabym z morzem, a ono nie jest warte naszej
milosci. Dlatego funkcjonuje normalnie, usmiecham sie szczerze i nadal
mam chec do zycia.

Wieczorem, kiedy juz zgasze swiatlo, i leze sama w lozku pozwalam wrocic
tesknocie. Ale nie tej, ktora przynosi smutek, tylko tej, ktora
przywoluje na mysl nasze najpiekniejsze chwile.

Trzeci raz- ten najpiękniejszy, najwyraźniejszy, opisany moimi
wspomnieniami, dedykowany mojej milosci.

Kocham
Twoja A.

:* 2009-12-02

Mialam wiecej nie pisac teskniacych listow. Ale sie nie uda. A wszystko
przez Ciebie i te Twoje kwiatki. To najpiekniejsze, najcudowniejsze i
najbardziej wzruszajace roze jakie widzialam w zyciu. I jakie dostalam.
I ilekroc na nie patrze, to chce mi sie plakac, bo tylko Ty mogles
myslec o kwiatach bedac tak daleko ode mnie. Na dodatek nie zwyklych
kwiatach- ale zoltych- w kolorze slonca...Co mam Ci teraz napisac, ze
Cie kocham? Czy po czyms takim zwykle kocham cie wystarczy?
Jak mam trzymac sie bez ciebie dzielnie, skoro przez te kwiaty jedyne o
czym marze to moc Cie przytulić i podziekowac tak, jak na to zasluzyles.
Juz mi calkiem dobrze szlo,staralam sie nie zameczac Cie telefonami i
smsami, a teraz znow bedziesz narazony na zarty kolegow. Ale tak to
jest, kiedy budzi sie uspiona dusze kobiety...
Podarowales mi dzis skrzydla, czy moglabym dostac piekniejszy prezent?


Kocham Cię
Twoja A.

Pierwszy raz. 2009-11-25

Z pierwszym mailem jest troche jak z pierwszym razem. Chce sie, zeby byl
wyjatkowy, dobrze przemyslany i zeby zapadl w pamiec. Sa ludzie ktorzy
pisza swoje listy milosne, gdy maja 15 lat, sa tacy, ktorzy nie pisza
ich wcale, sa ludzie, ktorzy pisanie takich listow uwazają za banalne i
ckliwe, sa wreszcie ludzie, ktorzy pisza takie listy gdyz po prostu sa
egoistami i lubia gdy ich WAzNE slowa przybieraja odpowiednia tresc. Ja
jestem taka egoistka.

I zawsze bede. Bo chce, by moje WAZNE rzeczy do Ciebie byly
przekazywane w piekny sposob.

Pamietam, albo sobie przypominam, czesto tak niezwykle szczegoly z
naszego zycia.
Niezapomniane,
Unforgettable...
Spojrzenia, dotkniecia, Twoje westchnienia, miękkosc Twoich warg, gdy
spotkaly moje pewnej lutowej nocy, tuz pod klatka, i ich niecierpliwosc.
Pamietam smak Twojej skory, pamietam Twoj niespokojny jezyk w moich
ustach, cieplo Twojego ciala, wyznania, oddanie, bezwstyd, pragnienie,
spelnienie...
Niezapomniane
Unforgettable, that's what you are...
I te krotkie momenty, kiedy czulam, ze Ty czujesz tak samo...
Gdy czuleś te dume z tego, co ja osiągnelam, kiedy zazdrosciles mnie
mezczyznom, ktorzy nawet mnie nie widzieli, kiedy ja zazdroscilam Ciebie
wszystkim kobietom, ktorych imiona choc raz wymówiłes.

You feel the same way too...
Wydaje mi sie, ze bylismy nierozlaczni. ze nawet kiedy nie bylo Cie ze
mna i tak siedziales obok.
Inseparable

To przychodzi tak cicho i niespodziewanie. Czytam ksiazke, myje zeby lub
pisze kolejna umowe. Po prostu przychodzi.
Nagle zaczynam myslec o Twoich dloniach albo o tym, co powiedziales
ostatnio, albo o Twoich oczach, albo o koszulce, ktora wkladalam na
siebie wstając wykonczona z łozka, a ktora teraz lezy w Twojej torbie,
albo o Twojej szyi, albo o ksiazce ktora koniecznie musisz przeczytac,
albo o muzyce, ktorej chcialabym sluchac z Toba, albo po prostu o
deszczu, ktory by na nas padal, gdy spacerowalibysmy po Ostrowie.

I gdy tak mysle, to tak rozpaczliwie tesknie za Toba, ze chce mi sie
plakac. I nie jestem pewna, czy z tego smutku, ze tak tesknie, czy z tej
radosci, ze moge tesknic.

Twoja na zawsze:*
A.

od marynarzowej:)

Maile publikowane na blogu to zapis jednostronnej rozmowy prowadzonej z lubym marynarzem. Zachowana zostaje pisownia oryginalna- nie ma tu miejsca na polskie znaki- mail satelitarny takich nie przetwarza. Znajdą się zapewne liczne literówki- listy powstawały niejednokrotnie pod wpływem emocji i późną porą, błędy nie wynikają z reguły z analfabetyzmu autorki. Nie wszystkie teksty zawarte w mailach są autorstwa marynarzowej- zdarza jej się cytować bądź parafrazować różnych autorów- od Wiśniewskiego po Szymborską- blog jest zbiorem listów- myśli, którymi wymienia się ze swoim marynarzem i jako takie jest publikowany.